• Start
  • Teatr
  • Portofino i inne piosenki Premiera u Fredry materiał przed premierą
  • Jarek Mikołajczyk

Portofino i inne piosenki Premiera u Fredry materiał przed premierą

Kolejna premiera u Fredry już w sobotę. Będzie zapewne niespodzianką dla utyskujących na to, że nowy Fredro za ambitny, i nie dla zwykłych ludzi. Spektakl Klub samotnych serc z Portofino to przede wszystkim klasyka polskiej piosenki o miłości z lat 50-tych, 60-tych. Oczywiście, jak sugeruje tytuł, nie zabraknie Miłości w Portofino z repertuaru Sławy Przybylskiej z polskim tekstem Agnieszki Osieckiej. Tych piosenek będzie aż 26.

W ostatni weekend stycznia Teatr Fredry zaprasza na premierę Klubu Samotnych Serc «Portofino» w reżyserii Łukasza Czuja. Reżyser jest autorem głośnych, momentami kultowych widowisk muzycznych: Opowieści Jedenastu Katów czy La dolce NRD z Januszem Radkiem, a także Balu u Wolanda z Maciejem Maleńczukiem, Siekiery i z Tomaszem Marsem. Wśród nich także Berlin czwarta rano z Katarzyną Zielińską i Kacprem Kuszewskim a także wiele innych. Łukasz Czuj wspólnie z Michałem Chludzińskim napisali scenariusz Klubu Samotnych Serc Portofino.

Spektakl przeniesie widzów w czasie do lat 50. I 60. XX wieku, czasu w którym obok triumfującej pieśni masowej zaczęły dobiegać ekscytujące dźwięki: mamby, cza-czy, calypso, jazzu, a nawet totalnie nieprawomyślnego wówczas rock and rolla. Trudnego zadania zaaranżowania znanych wszystkim piosenek pod dyktando scenariusza – opowieści, podjął się Marcin Partyka. Biorąc pod uwagę to co we fragmentach jako dziennikarze mieliśmy okazję usłyszeć przed konferencją prasową, zrobił to umiejętnie. - Tematem sztuki jest miłość i samotność. To przecież tematy bliskie każdemu w tym czy innym okresie życia. To dwa elementy klucze, które w różnych odcieniach emocjonalnych i tych bardziej radosnych, i tych smutnych, gorzkich, pojawiają się w piosenkach z lat 50-tych i 60-tych często. To właśnie był ten klucz do stworzenia opowieści, tak by nie był to jedynie koncert. Piosenki jak sądzę są ubrane w atrakcyjną formę. Całość tworzy opowieść o historiach lub opowiedziane historie. W tych piosenkach są też różni bohaterowie, co jest szansą dla teatru i przedstawienia historii i przygód ludzi. Duży jest tez przekrój wiekowy bohaterów tych opowieści. Na scenie pojawiają się bohaterowie, którzy mają po dwadzieścia kilka lat, ale też dużo starsi. Te historie mogą być zatem ważne dla ludzi w każdym wieku.Widz może się utożsamić, to może być siłą tego spektaklu. To chyba klucz do tego, że te piosenki mogą dotknąć każdego – powiedział nam Łukasz Czuj reżyser spektaklu. Atrakcyjność wybranych piosenek jako tworzywa do budowy spektaklu potwierdzali podczas konferencji także aktorzy. - W moim przypadku mierzenie się z materią spektaklu opartego na piosenkach jest zadaniem szczególnym w moim wypadku. Pierwszy raz się z taką formą teatru mierzę. O dziwo dla mnie samego jest nieźle. Przyznaję, ze choć słucham podobnego repertuaru, np. lubię piosenki Franka Sinatry, większości tych piosenek, które pojawiają się w spektaklu nie znałem. Już znam i czuje się z nimi świetnie – powiedział nam Karol Kadłubiec znany gnieźnieńskiej publiczności już z Hotelu pod wesołym Karpiem. - Ten repertuar jak najbardziej. Teksty i muzyka są genialne. Dużo lepiej się w tym czuję niż wew współczesnym repertuarze. Bardzo dobre są też ich aranżacje – dodaje Justyna Kokot gościnnie na gnieźnieńskiej scenie po raz pierwszy.

Warto zauważyć, że spektakl, jest kolejną rozrywkową propozycją Teatru Aleksandra Fredry. Choć oczywiście zupełnie inny jest charakter rozrywki w komedii Hotel pod Wesołym Karpiem. Portofino zapowiada się także jako kolejny spektakl, na którym odciska się piętno wyraźnej dbałości zastępcy dyrektora gnieźnieńskiej sceny – Łukasza Gajdzisa o stronę muzyczną spektakli. Za każdym razem otrzymujemy jednak inną formę oprawy muzycznej. Dyrektor Joanna Nowak przyznaje, że ten spektakl będzie dla wielu widzów pewnym przeżyciem sentymentalnym. - Staramy się też by nasz zespól się rozwijał. Dla mnie jest to bardzo ważne, by stwarzać aktorom taką właśnie możliwość, nowych wyzwań. Faktycznie jednak, muzyka czy pewna muzyczność, muzykalność teatru jest mi bliska. Staram się przykładać do tego wagę, że muzyka bardzo różnorodna może nieść również komunikat teatralny - przyznał Lukasz Gajdzis zastępca dyrektora Teatru im. Aleksandra Fredry.  - To jest na pewno nowe wyzwanie artystyczne dla naszego zespołu, dla naszej całej ekipy również technicznej i organizatorskiej, ponieważ musical, śpiewogra czy jak zwykł ten spektakl nazywać nasz reżyser opowieść teatralna okraszona piosenkami i numerami tanecznymi realizujemy po raz pierwszy. To jest jeśli chodzi o tę treść piosenkową faktyczna podróż sentymentalna do lat 50-tych i 60 – tych. Wspomnienie wspaniałej muzyki, która wówczas królowała w radioodbiornikach i na parkietach tanecznych. Usłyszymy zapewne piosenki, które w wielu z widzów obudzą wspomnienia i emocje – powiedziała nam Joanna Nowak dyrektor Teatru im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie. W istocie spektakl zapowiada się na podróż sentymentalną do lat świetności piosenki rozrywkowej. Mało tu miejsca na artystowskie czy ideowe zaangażowanie. Wydaje się jednak, że po raz kolejny możemy otrzymać od Fredry po prostu dobry teatr, którego paradoksalnie czasem tak mało w teatrze współczesnym. Premiera Klubu samotnych serc Portofino już 30 stycznia 2016 r. o godz. 19:00

 

Jarek Mixer Mikołajczyk

PS Teatr zawsze będzie nie dla wszystkich. To co dla wszystkich jest tak na prawdę dla nikogo. Teatr tak naprawdę nie jest dla wybranych, raczej dla tych, którzy wybierają...Wybierają kulturę.