• Start
  • Uncategorised
  • Siksa i Marek Piekarczyk, prawda kreacji i prawda człowieka dwa bieguny pięknego wieczoru

Siksa i Marek Piekarczyk, prawda kreacji i prawda człowieka dwa bieguny pięknego wieczoru

SIKSA otrzymała Nagrodę Kulturalną Miasta Gniezna Królik 2016. Tytuł Ambasador trafił w tym roku do Marka Piekarczyka. To ważny zwrot w historii obu nagród. Przypomnijmy Królik, przyznany została po raz czwarty. Nagroda ma charakter honorowy Kapitułę decydującą o nagrodzie, stanowią laureaci lat poprzednich. Nagroda jest nagrodą honorową w postaci niezwykle sympatycznej statuetki. O tym, kto dostaje Królika, kapituła decyduje zupełnie suwerennie, czego dowodem jest choćby tegoroczny wybór. Ambasador Gniezna – to nagroda ustanowiona przez prezydenta Tomasza Budasza, ma także charakter honorowy. O ile poprzednie decyzje autonomiczne prezydenta nie zawsze były bezdyskusyjne, tytuł przyznany właśnie Markowi Piekarczykowi wybitnemu polskiemu wokaliście to niezwykle trafny wybór. Piekarczyk, nigdy nie ukrywał, że to właśnie w Gnieźnie kształtowała się jego osobowość, tu przezywał pierwsze uniesienia i tu pierwszy raz był na koncercie rockowym. Opowiada o tym między innymi w książce Zwierzenia kontestatora.

 

Galę poprowadzili Anna Dzionek rzecznik prasowa prezydenta była dziennikarka Radia Gniezno i Damazy Gandurski z gabinetu prezydenta i zrobili to profesjonalnie i w bardzo stonowanej atmosferze. W tym roku na wniosek Kapituły Królika zmieniono formułę, tak aby nie sprowadzić pierwotnej Gali Królika do kilkudziesięciu sekund, jak to miało miejsce w roku ubiegłym. Wprowadzono filmiki przybliżające sylwetki nagrodzonych jeszcze przed ogłoszeniem wyników. O wprowadzenie do tegorocznej odsłony nagrody dla ludzi kultury i sztuki poproszony został nasz redaktor naczelny, laureat nagrody z pierwszego roku przyznawania.

 

Wydaje mi się, że ważne jest, by powiedzieć, że choć nagroda ma tytuł Nagroda Kulturalna Miasta Gniezna, nie przyznają jej urzędnicy. To kapituła złożona z laureatów lat poprzednich wybiera tego, któremu przyznajemy Królika. W tym roku jednak sekretarz kapituły i pomysłodawca nagrody Piotr Wiśniewski zabronił nam głosować na siebie. Nie mniej myślę, że zasłużył na brawa, nagroda to jego pomysł.

(MIXER)

 

Reprezentant kapituły wspomniał, że kandydatem nie głosowanym, choć zgłoszonym przez jednego z członków kapituły był wizjoner teatru, mistyk i poeta Sławomir Kuczkowski.

 

Jest teraz jakaś dziwna moda wśród ludzi kultury, żeby naigrywać się z władzy, witać szczególnie wylewnie nieobecnych, lub nie witać obecnych. Naszym zdaniem sztuka i działania kulturalne nie powinny gonić za modą, a ją wyprzedzać. Dlatego pójdziemy krok dalej, my poprosimy władzę, zaapelujemy, by za rok na 5 Gali Królika oprócz laureata ogłosić Strategię Miasta dla Kultury. I jeszcze wśród kandydatów by Sławek Kuczkowski, rozumiemy regulamin nagrody, nagradzamy żyjących, może więc jakaś ulica Sławomira Kuczkowskiego mogłaby pojawić się w Mieście. A tegoroczna nagroda dobitnie pokazuje, że jako kapituła jesteśmy niezwykle suwerenni.

(MIXER)

Głos oddano Andrzejowi Jance reprezentującemu zespół Zagrali i Poszli, który otrzymał Królika w ubiegłym roku. Odczytał On werdykt i uzasadnienie, wcześniej specjalnie przygotowany film, przedstawił kandydata, narratorem przybliżającym SIKSĘ był tu Paweł J. Bakowski, poeta, slamer, muzyk i prezes Stowarzyszenia Ośla Ławka.

Duet SIKSA zapewne bardziej znany jest publiczności środowisk niezależnych i postkulturowych w kraju i za granicą niż w Gnieźnie. Alex Freiheit, poetka, prowokatorka i performerka i towarzyszący jej na basie Piotr Buratyński jako SIKSA właśnie w czasie Gali grają w Czechach, dlatego nagrodę odbierała w ich imieniu Aleksandra Andrzejczak. Zderzenie niezwykle subtelnej Oli z tekstem przygotowanym przez Alex i Buriego nabrało wymiaru kolejnego performance SIKSY. Część publiczności była nieco wytrącona z komfortu gali i teatru i highlife. Podbiła to wrażenie dość artystowska forma podziękowania SIKSY w filmiku video. Bo rzecz w konsekwencji, jeśli kapituła zdecydowała się przyznać nagrodę SIKSIE to właśnie takiej, jaka jest. Prawdę mówiąc oglądając dość prowokacyjne podziękowanie, można było odnieść wrażenie podobieństwa duetu do małżeństwa wybitnych artystów Hanny i Gabriela Rechowiczów.

Natomiast Pan Walizka oprowadził widzów po Gnieźnie Śladami Ambasadora, zanim prezydent ogłosił swój werdykt. Film przygotowany przez Jarosława Mikołajczyka i Michała Adamczyka pokazał kilka nieznanych powszechnie faktów z dzieciństwa Marka Piekarczyka w Gnieźnie.

 

- Kiedy zobaczyłem ten trzepak, na którym, tak jak mówi narrator filmiku, stałem godzinę na jednej nodze dla pierwszej miłości, a potem kamera pokazała jej okno...wzruszyłem się i jeszcze to moje przedszkole, tak Gniezno to był mój świat, którego nas z bratem i rodzina wyrwano z korzeniami, bo mój ojciec był jedynym oficerem w jednostce, który nie pił i nie należał do partii. Przeniesiono go z Gniezna tuż przed obchodami komunistycznego 1000 lecia Państwa Polskiego, które dla reszty Polaków było przecież 1000 Chrztu Polski, taki oficer mógł być chyba dla ówczesnej władzy niebezpieczny – powiedział nam Marek Piekarczyk.

 

Ogłoszenie Ambasadora przez prezydenta Budasza i wejście Marka Piekarczyka na scenę przyjęto owacjami na stojąco.

 

Po wręczeniu tytułu Ambasadora rozpoczął się koncert TSA. Już przy „mam szeptać? Chce krzyczeć” powietrze pomiędzy sceną a widownią zrobiło się gęste. Akustyczne wersje utworów sprzed lat, kilka hymnów pokolenia obecnych 50-latków, przearanżowane niezwykle subtelnie zabrzmiały w Teatrze magicznie. Pokazujący bluesową duszę gitarzyści Andrzej Nowak i Stefan Machel obnażyli zupełnie inne oblicza swoich gitar. Punktujący bez kuchy bas Janusza Niekrasza korelował z bardzo jazzowym miejscami graniem Marka Kapłona na perkusji.

 

Oczywiście to wszystko dostawało mocy, która szła ze śpiewu Marka Piekarczyka. Czuło się, że artysta płynie, daje się ponieść, ale też bawi się z publiką. Trudno szukać lepszych czy gorszych momentów. Akustyczna forma pozwalała na pewne półcienie, które nie wybrzmiewaja w wersji na ciężko. To dotyczyło zresztą nie tylko Piekarczyka, instrumentaliści też potrafili zabrzmieć delikatniej lub bardziej matowo. Andrzej Nowak zaskoczył na akustyku w niejednym momencie niezwykłą finezją, którą znamy rzecz jasna, ale tu dostawała ona totalnej lekkości.

 

Zjawiskowa wręcz wersja 51, ale także niezwykle bluesowo-jazzoujaca Wpadka, zupełnie inne Manekiny Disco, Heavy Metal World, wyśpiewane chóralnie na zejście regularnego programu Już tylko Ciebie mam...

 

Wiele niezwykłych zwrotów i zabaw głosowych, przejścia w musicalowe i operowe zaśpiewy czy klimaty Mongolii lub Indian, ale też wspólne śpiewanie z widownią sprawiły, że przed bisami po raz drugi tym razem już cały zespół TSA otrzymał owacje na stojąco. W powietrzu było gęsto od emocji i wzruszeń. Owszem były nieco ludyczne, czy biesiadne momenty, nie burzyło to jednak pewnego rytuału spotkania jakim czasem, a tak było tym razem, jest koncert.

 

To było bardzo mocne wejście w 2017 rok. Można mówić, że nareszcie Gala Królika i Ambasadora pretenduje do wydarzenia roku.

 

Nagrodzono prawdę artystyczną, w obu przypadkach, choć tak zupełnie inną. SIKSA to prawda kreacji, pewien paradoks szczerości przy totalnej kreacji siebie i swojej sztuki. Marek Piekarczyk daleki od tego typu rozumienia kreacji, kompletnie unika kreowania siebie na scenie - podaje prawdę o człowieku.

 

- Wydaje mi się, że właśnie tak jest, że dziś nagrodzono prawdę i jakąś szczerość. Królik dla SIKSY to zaskoczenie dla mnie, ale też ten młody duet jest bardzo niezależny i prawdziwy. Znany bardziej poza Gnieznem, niż u nas, kapituła pokazała jednak, że to ważny głos. Ambasador oczywiście nie był już zaskoczeniem dla mnie. Tu nie miałem wątpliwości, że ten człowiek, który pięknie mówi i pisze o Gnieźnie, który zawsze do tego Gniezna się przyznaje, będzie godnym ambasadorem naszego miasta. Zresztą na mnie zrobiło wrażenie, gdy wypowiadał się ciepło o Gnieźnie jako kolebce w Poznaniu przed tamtejszymi obchodami Jubileuszu Chrztu Polski, gdy występował z musicalem Jesus Christ Superstar – powiedział Tomasz Budasz prezydent Gniezna.

 

Tegoroczna edycja Gali Królika i Ambasadora zachowała proporcje, nie zlekceważono Nagrody Kulturalnej, a Ambasador nie budził niczyich wątpliwości. Sprawdziły się też filmiki, w których to właśnie ludzie kultury tego miasta przedstawiały nominowanych.

 

Już to, czego dowiedzieliśmy się o długich dogrywkach w głosowaniach kapituły, wystarczy by wierzyć, że pretendentów do tej nagrody jest wielu. Pytanie jednak o to, kto po Marku Piekarczyku może zostać Ambasadorem? Pewnie nie będzie to muzyk, niestety poprzeczka poszybowała wysoko, nie ma tu już miejsca na kukiełki.

 

Zdj. Noemi Gadzińska

video Michał Adamczyk & Jarek Mixer Mikołajczyk
Tekst AGM & Mixer (reporter uczestniczący)

 

Niebawem inne spojrzenie na ten sam wieczór w relacji Ewy Jenek