• Start
  • Koncert
  • Absolutne Piękno śpiewu - Adam Strug i Monodia Polska i Ensemble Peregrina
  • Jarek Mikołajczyk

Absolutne Piękno śpiewu - Adam Strug i Monodia Polska i Ensemble Peregrina

Koncert Muzyka Nowych Początków, to wydarzenie, jakiego Gniezno dawno nie przeżyło i najprawdopodobniej długo nie przeżyje. Obok gości z Bazylei czyli zespołu Ensamble Peregrina, wystąpił jeden z najwybitniejszych wykonawców ludowych śpiewów nabożnyc: Adam Strug i Monodia Polska. Jeśli, ktoś wątpił, w znaczenie Absolutnego Piękna w sztuce, to dziś wie przede wszystkim, że Ono istnieje, że nie jest jedynie pojęciem filozoficznym, że można go doświadczyć, ale też, że tak jak wykonanie Requiem Verdiego pod batutą Claudio Abbado, czy Herberta von Karajana, może wzruszać i nieść podobną moc, prosty śpiew ludowy z Kurpiów czy innego zakątka Polski. Być może koncert wskazuje, że to intencja twórcy ale też wykonawcy ma ogromne znaczenie, intencja i źródło Requiem i tychże: śpiewów gminnych, nabożnych są tożsame.

Piękno w kontrastach

Wydaje się, że koncepcja koncertu, oparta na przeplataniu występów Ensemble Peregrina i Monodii Polskiej była bardzo dobrym zabiegiem. Po pierwsze dała wyraźnie kontrasty brzmieniowe. Piękne głosy żeńskie Ensamble Peregrina przeplatały się z surowym prawdziwie męskim śpiewem Monodii. Śpiew w formie monodycznej bliskiej temu co wykonał zespół z Bazylei znamy z madrygałów czy motetów, w naszej świadomości muzycznej wdrukowany jest choćby z kompozycji Monteverdiego czy pieśni włoskiej. Tej stylistyce bardzo bliskie były wykonania Ensamble Peregrina. Zespół przedstawił w Gnieźnie utwory ze swojej płyty Sacer Nidus (Święte Gniazdo), nawiązujące do postaci Bolesława Chrobrego i św. Wojciecha. Płyta choć tak bardzo polska w swym rodowodzie, wydaje się być kompletnie nieodkrytą w kraju. Rzecz jasna na okładce płyty dedykowanej św. Wojciechowi widnieją Drzwi Gnieźnieńskie. Adam Strug i Monodia polska odwołująca się do zapomnianej niestety w dużej mierze w konsekwencji Vaticanum Secundum, polskiej tradycji śpiewu gminnego podczas Mszy Świętej, śpiewu, który w wielu przypadkach, korzystał z dworskich czy klasztornych partytur, ale anektował je, niejako nadając swój - niekiedy surowy kształt. Monodia nie boi się sięgać poza dur-moll, ale też do piękna muzyki sprzed pomysłu zmniejszania kwintowego koła i temperacji stroju, jakiej dokonał Neidhart. Ów strój naturalny i gminne praktyki emisyjne to dziś siła i niepowtarzalność Monodii Polskiej. Oczywiście tą siłą są również głosy męskie i pewien radykalizm Adama Struga.

 

Ensemble Peregrina - wzniosła nabożność

Agnieszka Budzińska-Bennett, Polka współtworząca Ensemble Peregrina bywa z zespołem w Polsce dość często, znają ją przede wszystkim bywalcy Festiwalu Muzyka w Raju odbywającego się w Gościkowie-Paradyżu. Wybór repertuaru na ten szczególny koncert Zjazdu Gnieźnieńskiego był oczywisty. Koncert wymyka się ocenie. Już same muzyczne formy śpiewanych sentencji świętowojciechowych, a także fidel czy pojawiająca się pod koniec koncertu harfa budowały niezwykły klimat tego z czego na co dzień jesteśmy wyzuci - obcowania z pięknem. Czysty, klarowny śpiew: czterech niezwykle dobranych głosowo pań z Ensemble Peregrina i repertuar złożony z pieśni, sentencji i hymnów opiewających działalność i śmierć Adalberta-Wojciecha. Począwszy od powstałej w Reichenau sekwencji Annua recolamus, ze wspomnieniem cesarza Ottona III. Pięknie wybrzmiała też znaleziona w Gnieźnie sekwencja Hac festa die... Cały koncert mimo, że przeplatany Monodią, budował niesamowicie spójną całość. O Preclara Adalbert, Magnus Cesar Otto - w wersji koncertowej brzmią wybitnie. Trzeba przyznać też, że kierownik zespołu Agnieszka Budzińska-Bennett umiejętnie, mimo pewnego rozbicia Świętego Gniazda (śpiewanie w częściach) rozłożyła dynamikę i dramaturgię koncertu.

 

Fenomenalne wykonanie Bogurodzicy, początkowo budzące pewien niepokój w warstwie językowej, nie tylko było, skonsultowane z badaczami języka staropolskiego, a wręcz niosło propozycję XIII-wiecznej wymowy tekstu. Moc wykonania; to nie tylko głos samej Budzińskiej-Bennet. Niemal rewolucyjne okazało się złamanie jednogłosowej u źródeł pieśni fragmentami polifonii. Ensemble Peregrina, zastosowała jednak właśnie archaiczna polifonie w inwokacjach Kyrieleyson, Bożycze i Maria nadając siłę wspólnotowej modlitwy przywodzącej na myśl modlitwę klasztorną.  Agnieszka Budzińska-Bennett, śpiew, harfa, kierownictwo artystyczne; Kelly Landerkin, śpiew; Hanna Järveläinen, śpiew; Lorenza Donadini, śpiew oraz Baptiste Romain, fidel - mimo niesprzyjających skupieniu i odbiorowi tego misterium - pełnych świateł na sali stworzyli niebywale piękne zdarzenie. Ta dopracowana, nazwijmy to dworska forma muzycznego piękna, musiała się zmierzyć tego wieczoru nie tylko ze światłami jak na Banhof Berlin, ale też z innym rodzajem absolutu jaki niosła Monodia Polska. Zespół sprostał trudnemu, nawet dla tak wybitnych muzyków, zadaniu w 100 %.

 

Monodia Polska - Piękno, Dobro, Absolut gminnej pieśni nabożnej

Śpiewak i instrumentalista, autor piosenek, kompozytor muzyki teatralnej i filmowej, etnomuzykolog, scenarzysta filmów dokumentalnych. Pomysłodawca zespołu śpiewaczego Monodia Polska, praktykującego polskie pieśni przekazywane w tradycji ustnej. Lider muzycznej Kompanii wykonującej jego autorskie piosenki. Adam Strug prowadzi również spotkania śpiewacze, poświęcone pieśniom roku liturgicznego, obrzędowego oraz historycznym w wariantach melodycznych przekazywanych nieprzerwanie w tradycji ustnej w wioskach drobnoszlacheckich północno-wschodniego Mazowsza - tak napisano o Adamie Strugu na stronie X Zjazdu Gnieźnieńskiego. Oczywiście to uproszczenie, które można by rozwijać tyle, że jeśli ktoś był na koncercie Monodii Polskiej, wie kim jest Adam Strug i jakim zjawiskiem jest Monodia Polska.

 

Od pierwszych wyśpiewanych wersów stało się jasne, że to tu, na koncercie dzieje się to, co naprawdę istotne, co definiuje, podkreśla: wszystkie wykłady, świadectwa i obecność, niekiedy dziwną VIP-ów, Zjazdu Gnieźnieńskiego. Bo to, ta odkryta na nowo i praktykowana przez Monodię tradycja śpiewu ludu, przez wieki niosła Piękno, towarzysząc temu, co jest istotą katolickiego depozytu - Eucharystii. Choć ten śpiew przedsoborowy milkł po dzwonku Sanctus i powracał po Per quem haec dona, był nierozerwalną częścią Mszy św. przez wieki. - Monodia Polska to zespół śpiewaczy, praktykujący dawne polskie pieśni religijne i świeckie w wariantach melodycznych zebranych przez Adama Struga w Łomżyńskiem i na Kurpiach Zielonych - czytaliśmy w informacjach na stronie Monodii. Podczas gnieźnieńskiego koncertu Adam Strug z zespołem Monodia Polska wykonali przede wszystkim polskie pieśni maryjne: od tych najstarszych po XIX-wieczne.

Adam Strug etnomuzykolog niejednokrotnie sam poszukuje pieśni do repertuaru. Monodia Polska korzysta przede wszystkim ze Śpiewnika pelplińskiego. Proste w założeniu pieśni jednogłosowe, wybrzmiały na koncercie w Auli I LO z niebywałą mocą. Monodia Polska pokazuje wspaniale, że w tradycji polskiej nabożność, a więc pewnego zachwytu i powagi w odniesieniu do wydarzeń religijnych, (w przypadku wczorajszego koncertu kultu Maryii), nie jest sprawą jedynie niewieścią. To poważna męska sprawa. Prostota zasygnalizowana również przez jednolity dość uniwersalny strój. Faceci w czerni to wcale nie musi być Matrix, prostota i potęga męskich głosów, które odzywają się nie po to: by zwrócić na siebie uwagę, nie po to: by brylować...Ci faceci śpiewają prosto, mocno i Pięknie; by w skupieniu chwalić Boga, pochylić się nad ludzkim losem, by też jak to miało miejsce w Gnieźnie wołać o pomoc do Serdecznej matki...Zresztą piękna kurpiowska wersja tej pieśni zabrzmiała zupełnie inaczej niż ta, którą czasem śpiewamy dziś.

 

Lament, lamentacja, w żadnej mierze w wykonaniu Monodii Polskiej nie jest użalaniem się nad sobą. W przypadku tego wydarzenia, kompletnym absurdem było by chwalenie się znajomości track listy, bo nie ma sposobu by wartościować kolejne pieśni. Pewnym punktem budującym dramaturgię było; proste prowadzenie koncertu przez Adama Struga i pieśni, które śpiewał sam Strug. Trafionym, przywodzącym na myśl śpiewy w balaskach klasztorów męskich zabiegiem, było podawanie przez Monodię numerów pieśni...Od początku do końca uderzała prostota i Piękno, przede wszystkim wykonania, ale też zaskakująco refleksyjne teksty. Monodia Polska, mimo że panowie śpiewają...Użyjmy po raz kolejny słowa, które w tym tekście pojawia się najczęściej...Oni śpiewają Pięknie, mimo tego, to co poruszało podczas tego koncertu, to nie tylko głosy, to przede wszystkim: moc, prostota i Piękno, polskiej tradycji muzycznej, której zapomnianą częścią są uduchowione pieśni ludowe, zwane przez Śpiewnik pelpliński nabożnymi pieśniami katolickimi. Ten śpiew, który sam zespół nazywa: praktykowaniem dawnych polskich pieśni religijnych i świeckich w wariantach melodycznych zebranych przez Adama Struga w Łomżyńskiem i na Kurpiach Zielonych, wczoraj odniósł się do pieśni Maryjnych, ale przecież istnieje też w pieśniach świeckich.

Wydaje się, że to właśnie Adam Strug i Monodia Polska, czy równie osadzony w tradycji polskiej Józef Broda stanowią żywe dziedzictwo kulturowe Polski, choć sami widzą się raczej jego depozytariuszami czy kustoszami. Pokora Monodii i Struga wobec depozytu jest ta sama jak ta, którą znajdujemy u największych artystów.

Wspaniały koncert, tak można napisać po wczorajszym wydarzeniu, które zdecydowanie jest wydarzeniem kulturalnym na długie lata. Lepiej już być nie może, absolutne Piękno w muzyce wymyka się kategoryzowaniu i podziałom na gatunki. Dla tego uznajmy, że recenzją koncertu były długie owacje na stojąco, wspaniale przyjęte bisy, łzy rzeczywistego wzruszenia i jedno słowo: PIĘKNO, którym nas ten koncert obdarzył. Warto, też wspomnieć, że całość zabrzmiała godnie, choć może w koncercie Ensemble Peregrina, zdarzyły się dwa momenty, gdzie sprzęt sprawił, że zabolały uszy, niewątpliwie jednak akustycy zrobili dobrze swoją robotę, a mieli nie łatwe zadanie.

 

Zestawienie na scenie tak różnych, a jednocześnie osadzonych w tym samym Źródle zespołów, to rzecz, która powinna się zdarzać częściej, ale to tu, w Gnieźnie wydarzyła się po raz pierwszy. To też warto zapamiętać.

 

Jest jeszcze jedna rzecz warta podkreślenia, w żadnej mierze w odczuwaniu Piękna koncertu, nie miało znaczenia czy odbiorca jest wierzący, czy nie, Piękno okazało się w praktyce wartością uniwersalną, ale też chyba bezdyskusyjną, nie zależną od upodobań, choć niewątpliwie repertuar i wykonania odwoływały się do związku Piękna i Dobra.

 

Kompletnie nie dziwiły pytania po koncercie o to: dlaczego takich pieśni, takiego nabożnego śpiewu nie ma dziś w Kościele?  

 

 

Jarek Mixer Mikołajczyk 

 

PS. Zapewne pisanie post sctriptum pod artykułem jest prowincjonalne, nie mniej nikt nie udowodnił, że prowincja gorsza od metropolii.

Pierwszy raz miałem okazję słuchać Adama Struga w zamierzchłych już czasach, gdy pomieszkiwałem w skansenie w Nowogrodzie, gdy przekonałem się, że Kurpie są dalekie od cepelijności kultury ludowej. Kiedy jednak przypomniał mi go przyjaciel, wybitny muzyk ludowy, z którym prowadziłem wspólnie audycję Deszczowe Granie, w nie istniejącym już radiu, zostałem żywcem pogrzebany...To była piękna pieśń Na cmentarzu leżeć będę...

Choć miałem już okazję słyszeć Monodię Polską, do wczoraj tylko wydawało mi się, że wiem wiele o muzyce polskiej, o tradycji i o potędze liturgii przedsoborowej... Koncert utwierdził mnie też w przeświadczeniu, że relatywizm etyczny rodzi się z relatywizmu estetycznego, że prawdziwe Piękno w sztuce rodzi się z Dobra i owocuje jedynie Dobrem, choć przeświadczenie wydaje się archaiczne, jest to moje przeświadczenie.

Najważniejsze jednak były dla mnie: łzy wzruszenia wczoraj, zaparty dech w piersiach, brak słów...nie tylko moje.