• Start

Perfekcja i różnorodność

Obcas szpilki owinięty trawą, pajęczyna niczym frywolitka, młoda kobieta z mydlanymi bańkami czy rozmodlona postać „przenikająca się” z krzyżem oraz szary i barwny ptak na łonie natury. To tylko niektóre z fotografii, które podsumowują twórczy sezon grupy Fotoaktywni.

Wspomniana grupa to zaś kilkanaście osób dla których pasją jest tworzenie światłoczułych obrazów pod pieczą równie „zarażonego” fotografią Przemysława Degórskiego, co to ze swego zamiłowania uczynił zawód. Ten ostatni też zresztą znakomicie przedstawił swą ekipę mówiąc, że są w niej zarówno młodsi jak i starsi czy tacy, co za obiektywem stawiają pierwsze kroki albo już zostali docenieni za swe dokonania. Co więcej, autorzy wystawy, którą można oglądać w jednej z sal Centrum Kultury „Scena to Dziwna” do 6 lipca, zdają się jeszcze stanowić zgrany zespół w którym wielu docenia „emanującego ciepłem” prowadzącego i nie stroni od wzajemnej pomocy (powieszenie, a nawet sponsorowanie wydruku prac!).

I w końcu o potwierdzenie aż prosi się teza, że „przyroda nie lubi próżni”, bo Fotoaktywni nieco swym sposobem działania przypominają mi nieodżałowaną GAFA (Gnieźnieńska Akademia Fotografii Amatorskiej), która wiele lat temu funkcjonowała przy Miejskim Ośrodku Kultury. Ale to może dlatego, że posiadanie aparatu fotograficznego jest rzeczą powszechną podobnie jak potrzeba zrzeszania się miłośników tej czy innej dziedziny.

Tymczasem same obrazy zostały wybrane demokratycznie i różnorodnie, czyli jest tu miejsce zarówno na portret, przyrodniczy pejzaż jak i reporterskie ujęcia albo obraz konkretnego przedmiotu. Jeśli więc chodzi o pierwszą kategorię, to nie ma w niej na pewno sztampowych zdjęć młodych modelek, lecz jest staranne kadrowanie i pomysł na każdą modelkę lub modela. Następnie, w przypadku przyrody o wartości fotografii decyduje nie tylko odpowiedni „moment”, ale też uchwycona kolorystyka, która nie została praktycznie poddana żadnemu retuszowi. Dalej, przy reporterskich zdjęciach, liczy się już przywołany „moment” na którego brak w Gnieźnie nie można jakoś specjalnie narzekać (genialna w swej prostocie fotografia małej tancerki na plecach swego opiekuna podczas obchodów Międzynarodowego Dnia Tańca w Miejskim Ośrodku Kultury). I wreszcie przedmiot, gdzie przy braku pozy i ruchu, sprawa wydaje się o wiele bardziej skomplikowana, bo trzeba więcej pomyśleć by wykreować intrygujący kadr. Wspomniany na początku obcas szpilki, ale też nóżka zapalonej lampki nocnej sfotografowana od dołu ze słonecznym odcieniem światła i „kożuszkiem” kurzu – doprawdy robią wrażenie.

 

Warto dodać, że to co jeszcze wyróżnia ekspozycję Fotoaktywnych to perfekcyjna prezentacja, gdzie nie ma miejsca na nieostre kadry, wątpliwą kolorystykę lub nieudaną kompozycję. Jak zresztą wyznał inny fotograf-amator obecny na wernisażu – duży postęp od ostatniej wystawy. I tylko pewnego wyłomu, przekory czy awangardy brak, bo chwilami ta bardzo dobra ekspozycja jest wręcz „zbyt grzeczna”.

 

Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Fot. K. Kasprzak-Bartkowiak