• Start

Gnieźnieńska historia buntu

Ekonomiczne i pracownicze, solidarnościowe albo będące kontrmanifestacją, ale też ekologiczne, rolnicze i obywatelskie. A wszystko to protesty, które przez ostatnie 100 lat miały miejsce w Gnieźnie i gromadziły różne grupy uczestników, których łączył jeden cel – niezgoda na zastaną rzeczywistość kreowaną przez różne systemy i władzę.

 

Ponoć Martin Luther King stwierdził, że „Bunty są językiem niewysłuchanych”, a autorki i autorzy przewodnika Krytyki Politycznej „Rewolucja 1905” iż „Świat nie stawał się nigdy bardziej sprawiedliwy sam z siebie, to ludzie i ich opór czyniły go lepszym”. Wychodząc więc od tych założeń, a przede wszystkim chęci pokazania, że historia to nie tylko czyny wielkich jednostek albo powstania i wojenne bitwy – narodziła się „Społeczna historia Gniezna – Opór” stworzona przez gnieźnieński Klub Krytyki Politycznej. Choć podobne „społeczne historie” ma przecież prawie każde miejsce.

 

Tymczasem cała ekspozycja, którą jeszcze przez około 1,5 tygodnia można oglądać na skwerze przy ul. Chrobrego (tuż przy pomniku św. Wojciecha) składa się z pięciu części na których to zostały chronologicznie poukładane poszczególne wydarzenia.

 

Wszystko zaczyna się więc od „Pierwszej rewolucyjnej iskry z 1905 roku”, czyli „odprysków” wspomnianej Rewolucji, która wybuchła m.in. w rosyjskim zaborze, głównie w uprzemysłowionej, robotniczej Łodzi. Jej idee bowiem jak się okazało, znalazły też podatny grunt w Wielkopolsce, choć nie było w niej tak wielu fabryk ani robotników, ale za to rozproszony proletariat, a i postulaty ekonomiczne te same. W Gnieźnie zaś znalazły one swój wyraz w rodzimych zakładach pracy, gdzie jak podają źródła strajkowało blisko 1000 pracowników, a na ich czele stał m.in. Stanisław Wierbiński z Polskiej Partii Socjalistycznej zaboru pruskiego. Dalej mamy tzw. strajk robotników rolnych z lat 1921-22, który już bardziej charakteryzował nasz region i wybuchł głównie z powodu złych warunków życia strajkujących, archaicznych stosunków społecznych panujących na folwarku oraz inflacji, która przyczyniała się do wzrostu cen towarów i spadku realnych płac. Zobrazowany za pomocą fragmentu płaskorzeźby znajdującej się w poznańskim Zamku, to również część lokalnej historii. I wreszcie jest też bodaj najbardziej kojarzony przez niektórych mieszkańców oraz obrosły swoistą legendą – bunt gnieźnieńskich bezrobotnych z grudnia 1936 roku. Ci ostatni bowiem nie doczekawszy się zatrudnienia ani wypłaconych zasiłków w akcie desperacji zaatakowali ówczesny Magistrat i obrzucili go kamieniami. Niestety jednak nawet tak radykalne zachowanie nie zmieniło ich sytuacji, a zamiast spełnionych żądań czekał tylko proces i więzienie dla najbardziej aktywnych. Choć z drugiej strony władze, w tym tymczasowy prezydent miasta Stanisław Wrzaliński, starały się załagodzić cały kryzys. Warto dodać, że tłem dla tych gnieźnieńskich protestów z początku XX w. stała się przepiękna grafika z muralu upamiętniającego wspomnianą Rewolucję 1905, którą wykonała grupa Takie Pany, a użyczył łódzki Klub Krytyki Politycznej.

 

Druga część to z kolei czasy Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej w których wszelki sprzeciw dla władzy, jak wiadomo, był niemile widziany. W Gnieźnie w dodatku te opozycyjne działania zdają się słabo udokumentowane. Przynajmniej w materiałach dostępnych publicznie jak np. gazeta „Przemiany Ziemi Gnieźnieńskiej”, która w PRL-u miała tego samego wydawcę co „Trybuna Ludu”, czyli siłą rzeczy była przychylna rządzącym. Co więcej, w tym przypadku cała chronologia też zaczyna się od początku lat 60., czyli brakuje pierwszych kilkunastu lat z dziejów Polski Ludowej w Gnieźnie i czegoś jeszcze. - Przy tworzeniu wystawy interesowały nas głównie wydarzenia, które miały miejsce w naszym mieście, dlatego też nie znajdziemy na niej choćby dokumentacji Poznańskiego Czerwca '56, mimo że gnieźnianie pewnie brali w nim udział – wyjaśniał podczas wernisażu współautor ekspozycji Paweł Bartkowiak z Klubu KP. A cóż w takim razie w tym okresie działo się w grodzie Lecha? Jedną z ciekawszych form sprzeciwu był więc przykładowo tzw. protest na moście, który miał miejsce stosunkowo późno w poprzednim ustroju, bo dopiero w 1983 r., a jego przyczyną były niesprawiedliwe formy zatrudnienia przypominające bardziej te ze współczesnych krajów peryferyjnego kapitalizmu niż okresu „gospodarki planowanej”. Chodziło bowiem o to, że dla części pracowników budujących estakadę w kierunku osiedla Winiary zmieniono rodzaj zatrudnienia z godzinowego na akord i w związku z tym pojawił się bunt, który już po doświadczeniu stanu wojennego oraz osłabieniu Solidarności, przybrał „mało widowiskową” formę odmowy pracy. Natomiast zupełnie innym doświadczeniem w czasie PRL-u było wykorzystywanie formuły protestu i manifestacji przez same władze, które dzięki temu robiły „ustawiane masówki” dla poparcia swojej sprawy. Tak stało się np. w przypadku akcji przeciwko wojnie w Wietnamie w 1963 roku, która nie była szczytną antywojenną deklaracją, lecz ideologicznym wiecem wymierzonym w imperializm USA, co miało oczywiście związek z zimnowojenną retoryką państw Bloku Wschodniego. Co ciekawe, w Gnieźnie wówczas przez mobilizację m.in. załogi Polanexu zorganizowano zbiórkę na karetkę pogotowia, którą następnie przekazano walczącemu Wietnamowi Północnemu. Z tego wydarzenia nawet zachowały się dość oryginalne fotografie, które na potrzeby wystawy, podobnie jak skan odezwy prezydenta Wrzalińskiego, użyczyło ze swych zbiorów Muzeum Początków Państwa Polskiego.

 

Kolejną planszę według chronologii wypełniają więc już lata 90., czyli jak się okazało bardzo burzliwy czas po transformacji ustrojowej, który obrodził wręcz społeczną niezgodą na nową rzeczywistość. Ten okres to bowiem brutalne przejście z gospodarki centralnie planowanej do kapitalistycznej w neoliberalnym wydaniu, gdzie wygrywali najsilniejsi lub ci co przejęli państwowy majątek za bezcen. W Gnieźnie wtedy również państwowe zakłady tracą płynność działania, a dodatkowym utrapieniem staje się szalejąca inflacja. W takiej rzeczywistości nie mogły więc odnaleźć się m.in. gnieźnieńskie Przedsiębiorstwo Komunikacji Samochodowej czy Państwowy Ośrodek Maszynowy, których pracownicy walczyli o wzrost płac, a w ostateczności i o zasiłki... Czas pokazał, że pierwsza z firm przetrwała potransformacyjny kryzys, a po drugiej nie ma dziś ani śladu. Poza tym skutkiem tych wielu nieszczęśliwych przekształceń były również duże „łączone” strajki pracowników z różnych zakładów, których na ulice wyprowadzała wtedy jeszcze Solidarność.

 

Jednym z większych tego typu wydarzeń był protest ponad 3000 osób w czasie gdy bezrobocie w mieście zaczęło oscylować na poziomie 18-30% także przez początek kłopotów jednej z największych fabryk, czyli produkującej obuwie „Polanii”. Tyle, że czas przemian ustrojowych to nie tylko wystąpienia pracownicze, lecz również niepewna przyszłość rolników, którzy wskutek niskich cen skupu żywca zaczęli blokować drogi, a władza w naszym powiecie po raz pierwszy po 1989 r. użyła przeciw nim siły. To wreszcie okres działalności Andrzeja Leppera, a lokalnie także radykalnego czynu 62-letniego rolnika, który w akcie desperacji próbował się spalić przed Pałacem Arcybiskupim w Gnieźnie.

 

Idąc dalej wyznaczoną przez kuratorów wystawy osią czasu nieuchronnie dochodzi się do współczesności. Przy czym najpierw mamy pozornie spokojną końcówkę XX w. i początek XXI w. dla których charakterystyczne staje się osłabienie pracowniczych buntów na rzecz obrony pewnego statusu i nowej stabilizacji. Dobrym przykładem w tym przypadku będzie więc choćby bunt rodzimych kupców przeciw budowie hipermarketów, które postrzegali jako zagrożenie dla swojej działalności czy znów niepewność rolników, którzy tym razem nie chcieli aby gnieźnieńska cukrownia trafiła w ręce zagranicznego inwestora, mimo że wcześniej nie zapłaciła im za sprzedane buraki. Co ciekawe, w tym temacie pojawiła się także propozycja prywatyzacji cukrowni, która ostatecznie zakończyła się fiaskiem. Z kolei działaniem zwiastującym inny rodzaj protestów był już w 2010 roku sprzeciw mieszkańców ul. Lecha oraz lokalnych aktywistów przeciw drastycznym cięciom rosnących w tamtej okolicy drzew. Cała ta ekologiczna akcja zaś przybrała formę ulicznego happeningu podczas którego uczestnicy w widowiskowy sposób, czyli z bandażami i hasłami typu „Za co?”, „Dlaczego?”, „Jakim prawem?” czy „My też chciałyśmy mieć Święta”, „oddali głos” okaleczonym roślinom. I choć powyższe działanie nie cofnęło skutków tego drastycznego ogłowienia, to dzięki swemu empatycznemu przekazowi i dobremu nagłośnieniu, uwrażliwiło gnieźnian także na niesprawiedliwość czynioną względem przyrody.

 

I wreszcie ostatni wystawowy baner, to najnowsze i dobrze kojarzone, by nie rzec namacalne, czasy poczynając od akcji w obronie niezależnej kultury, poprzez sprzeciw dla porozumienia ACTA i modernizacji targowiska, a skończywszy na humorystycznej kontrze wobec nacjonalizmu i ksenofobii oraz walczącym o prawa kobiet Czarnym Proteście. Co ciekawe, wszystkie te wydarzenia zdaje się łączyć pewna lokalna globalność, czyli oznacza to, że jakimś punktem ich wyjścia były tendencje i wydarzenia społeczne, które zaistniały już wcześniej. Zatem dla akcji gnieźnieńskich animatorów i twórców kultury, którzy domagali się pozostawienia dotacji na organizację kulturalnych wydarzeń przez stowarzyszenia na obecnym poziomie oraz kupców, co w planowanej przebudowie targowiska upatrywali wzrostu kosztów dla siebie – można odnaleźć coraz większą świadomość jeśli chodzi o demokratyzację decyzji. Natomiast niezgoda na ACTA, które miało utrudniać dostęp do informacji w sieci pod pretekstem ochrony praw autorskich, a w istocie służyć korporacjom, problem narastającego nacjonalizmu wywołany tzw. kryzysem migracyjnym czy ograniczanie praw kobiet – mają poniekąd swe globalne czy ogólnopolskie korzenie w działaniach, które najpierw zaistniały w dużych miastach i ośrodkach, a następnie rozlały się po tych mniejszych. Co więcej, wśród tych najnowszych wydarzeń zdaje się po raz pierwszy przeważać duch obywatelski nad pracowniczym. W końcu po pewnym ujarzmieniu skutków transformacji do którego już w latach dwutysięcznych przyczyniło się choćby wejście Polski do Unii Europejskiej, społeczeństwo zaczyna dostrzegać także inne problemy. Jak się bowiem okazało, zglobalizowany świat czy najbliższa rzeczywistość, przyniosły nie tylko pracowniczo-ekonomiczne walki.

 

Warto dodać, że cała ekspozycja na którą składa się 5 plansz, powstała dzięki dofinansowaniu z Urzędu Miasta Gniezna, a w ich opracowaniu pomogły materiały z Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie, książek historycznych czy lokalnych gazet, w tym dawnych „Przemian Ziemi Gnieźnieńskiej” czy „Gnieźnieńskiego Tygodnia” będącego dodatkiem „Głosu Wielkopolskiego”. Zresztą bardziej szczegółowa bibliografia dostępna jest na stronie tytułowej wystawy, a cały projekt graficznie opracował Paweł Bartkowiak.

 

Kamila Kasprzak-Bartkowiak

Fot. K. Kasprzak-Bartkowiak i Iza Budzyńska